Jesteś za biedny, żeby wyrzucać śmieci.

unnamed

Gardzisz „zbieraczem” puszek? To patrz, jak kasa przecieka ci przez palce

Widzisz gościa grzebiącego w kontenerze albo niosącego wielki wór zgniecionych puszek. Co myślisz? „Menel”. „Alkoholik”. „Nieudacznik”. Odwracasz głowę z obrzydzeniem, bo przecież ty, człowiek sukcesu, brzydzisz się brudem.

Mam dla ciebie nowinę: ten „nieudacznik” właśnie podnosi z ziemi pieniądze, które ty w swoim wielkopańskim geście, wyrzuciłeś do śmieci. I śmieje się ostatni, bo w przeciwieństwie do wielu „porządnych obywateli”, on ma żywą gotówkę w ręku, a nie debet na koncie.

Snobizm kosztuje

Mamy w Polsce cholerny problem ze snobizmem. Wbito nam do głów, że praca fizyczna, a już zwłaszcza ta związana z odpadami, to hańba. Że schylenie się po puszkę uwłacza godności.

Gówno prawda.

Hańbą jest narzekanie na brak kasy i jednoczesne wyrzucanie jej do śmietnika. To czysta głupota. Wyrzucasz miedziane kable po remoncie, bo „nie chce ci się babrać”? Wywalasz stary akumulator w krzaki, bo „śmierdzi”? To tak, jakbyś darł banknoty i spuszczał je w toalecie.

Złom to nie śmieć. To twarda waluta

Przestańmy pieprzyć o ekologii, a pogadajmy o biznesie. Zbieranie złomu to nie hobby dla biedaków. To konkretna gra rynkowa. Ceny metali kolorowych na skupach potrafią zwalić z nóg tych, którzy nie mają o tym pojęcia.

  • Miedź – ponad 30 złotych za kilogram. Kawałek kabla, stara rurka, uzwojenie z silnika. To jest złoto, które wala się po piwnicach.
  • Mosiądz – ponad 20 złotych. Stare krany, klamki, elementy hydrauliki.
  • Aluminium – puszki, profile, stare gary.

Ludzie, którzy siedzą w temacie, nie zbierają na „tanie wino”. Zbierają na wakacje, na samochód, na remont. Znam gości, którzy z „czyszczenia” posesji wyciągają drugą pensję. Bez podatku, bez szefa nad głową, gotówka do ręki. Kto tu jest wygrany? Ty w korpo-biurze, spłacający kredyt na 30 lat, czy gość, który w weekend zarobił tysiaka na czymś, co inni uznali za śmieć?

Test na inteligencję: kaucja i automaty w markecie

Jeśli argumenty o miedzi do ciebie nie trafiają, bo „nie będziesz się babrać w smarze”, to spójrz na to, co dzieje się w sklepie, w którym robisz codzienne zakupy. Wchodzi system kaucyjny.

  • 50 groszy za butelkę plastikową i puszkę.

Zrozum to dobrze: każda pusta butelka po coli czy wodzie, którą bezmyślnie ciskasz do żółtego worka, to 50-groszowa moneta. Wyrzucasz zgrzewkę po tygodniu picia wody? Właśnie wywaliłeś 3 złote. W skali roku topisz w śmietniku kilkaset złotych. Stać cię? Skoro tak, to przestań narzekać na drożyznę.

Mało tego. Sieci handlowe, jak Lidl, już teraz walczą o surowiec. Płacą (w kuponach) np. 10 groszy za każdą butelkę „niekaucyjną”.

Dla twojego „wielkopańskiego” ego 10 groszy to pewnie śmiech na sali. Nie schyliłbyś się po to. Ale twoja pycha jest gówno warta w zderzeniu z matematyką. Gość, który wrzuci do automatu wór butelek, wychodzi ze sklepu z darmowym pieczywem, masłem albo piwem. Ty za te same produkty płacisz, chociaż surowiec na ich sfinansowanie miałeś we własnej ręce.

Wyrzucanie butelek przy dzisiejszych stawkach to nie wygoda. To podatek od głupoty, który płacisz na własne życzenie.

Królowie życia z nosami w chmurach

Najbardziej bawi mnie ten dysonans. W Rumunii, Niemczech czy Skandynawii nikogo nie dziwi, że emeryt, student czy po prostu oszczędny człowiek zbiera butelki zwrotne. Tam pieniądz to pieniądz. U nas? U nas panuje „księżniczkowanie”.

Boimy się łatki. Boimy się, że sąsiadka zobaczy nas z wózkiem złomu i rozniesie plotkę, że zbankrutowaliśmy.

Chrzanić sąsiadkę.

Dojrzałość finansowa polega na tym, że widzisz wartość tam, gdzie inni widzą problem. Jeśli masz w garażu stertę żelastwa i wolisz zapłacić firmie wywozowej, żeby to zabrała, zamiast samemu zawieźć to na skup i zarobić – jesteś frajerem. Brutalne? Może. Ale prawdziwe.

Wstyd to kraść

Wbij sobie to do głowy raz na zawsze: zarabianie na odzysku to przejaw zaradności. To czyszczenie świata z syfu, który wyprodukowała nasza konsumpcyjna cywilizacja.

Wstyd to kraść. Wstyd to żebrać pod sklepem, mając dwie zdrowe ręce. Wstyd to udawać bogacza, tonąc w długach. Ale ubrudzenie sobie rąk smarem czy pyłem, żeby wyciągnąć z tego realny hajs? To powód do dumy.

Więc następnym razem, gdy zobaczysz kogoś z worem puszcze, daruj sobie pogardliwe spojrzenie. Ten człowiek właśnie robi biznes na twoim lenistwie.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry